- Nic... - powiedziałam z trudem bawiąc się swoimi dłońmi.
Po chwili chłopak je złapał, w przeciwieństwie do mnie, miał ciepłe ręce.
- Powiedz, widzę... - spojrzał mi głęboko oczy.
- No bo... na meczu był mój wuj, to on się mną zawsze opiekował, bo moi rodzice zginęli gdy byłam mała. Zawsze w jego oczach byłam... sierota, nieudacznikiem. Chciałam mu terraz pokazać że tak nie jest, ale... sama zaczynam w to wątpić. - wydukalam.
Oli?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz